Zapraszamy do lektury
relacji z następujących debat:
To źle, że inicjatywy obywatelskie nie biorą udziału w wyborach do
Parlamentu Europejskiego, która odbyła się 26 maja
br. w Lublinie
To żle, że inicjatywy obywatelskie nie biorą udziału w wyborach do Parlamentu
Europejskiego, która odbyła się 28 maja br. w siedzibie Ogólnopolskiego Związku
Bezrobotnych w Ełku
W Polsce nie ma warunków dla istnienia niezależnej prasy lokalnej,
która odbyła się w Wolbromiu 2 lipca br. Relacja ukazała się w "Wieściach
Wolbromskich".
Kielce 20 lipca 2004 r.
Ordynacja większościowa z 1- mandatowymi okręgami wyborczymi powinna
zastąpić obecną ordynację, która odbyła się 8 października br. w siedzibie
Ogólnopolskiego Związku Bezrobotnych
Czy bon oświatowy ma szansę realizacji w
Łodzi?, która odbyła się 11 października br. w Łodzi
Jak wybierać posłów-Jak uzdrowić polską
demokrację?, która odbyła się 22 października br. na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu
Łódzkiego
Ordynacja wyborcza z
jednomandatowymi okręgami wyborczymi powinna zastąpić obecną ordynację, która odbyła
się 23 października w siedzibie Centrum Rozwoju Społeczno - Ekonomicznego w Sielcu
Czy Polska straciła na UE? , która
odbyła się 23 października br. w Wyższej Szkole Administracji Publicznej w
Kielcach
Ordynacja większościowa z 1-mandatowymi
okręgami wyborczymi powinna zastąpić obecna ordynację, która odbyła się 24 października br. w
Antoniówce
Czy ordynacja większościowa z 1-mandatowymi okręgami wyborczymi
powinna zastąpić obecną ordynację?, która odbyła się 27 października br. w Wolbromiu
Jednomandatowe okręgi
wyborcze, zorganizowana 27 października br.
przez Biuro Poselskie Jana Rzymełki przy wsparciu Stowarzyszenia Młodych Demokratów.
Czy straciliśmy wchodząc do Unii
Europejskiej, która odbyła się 28 października 2004 r. w Gniewie
Bon oświatowy powinien zastąpić obecny
system finansowania szkolnictwa średniego, która odbyła się w Zamościu 29 października br.
Progresywny system podatkowy jest
niesprawiedliwy społecznie, która odbyła się 29 października 2004r.
Polska straciła na przystąpieniu do Unii
Europejskiej, która odbyła się w Tarnobrzegu 1 grudnia br.
To źle, że inicjatywy obywatelskie
nie biorą udziału w wyborach do Parlamentu Europejskiego, Lublin 26 maja br.
Udział oprócz zaproszonego gościa w osobach mgr Piotra Tośka pracownika Wydziału Politologii wzięli
udział studenci lubelskich uczelni. Po słowie wprowadzającym gościa na temat Parlamentu
Europejskiego zaczęła się burzliwa debata. Z jednej strony padały argumenty o widocznym
zdominowaniu tych wyborów przez kandydatów z list partyjnych i partie. Z drugiej zaś mówiono o tym,
iż mimo spontanicznego i dużego rozrostu organizacji pozarządowych są one między sobą mało
zorganizowane i nie mogą wystawić wspólnej reprezentacji. Sporą część uczestników debaty stanowiły
osoby, które działają w nich. Zadowoleni są z tego, że organizacje pozarządowe i inicjatywy
obywatelskie mogły uczestniczyć w wyborach. Te wybory pokazały, że istnieją wielkie możliwości
działania jednak brak jest jeszcze wspólnych inicjatyw i porozumień o współpracy do podejmowania
takich dużych wyzwań jak uczestnictwo w wyborach. Podkreślono fakt, iż sama ordynacja nie pozwala
małym organizacjom na start faworyzując partie i ruchy masowe. Przygotowania do wyborów ukazały jak
wiele wspólnych działań trzeba zrobić by móc się zorganizować. Takie wydarzenie jak te wybory
uzmysłowiły wielu organizacjom ile pracy czeka je przed kolejnymi wyborami jeżeli będą chciały w
nich uczestniczyć w przyszłości. Uczestnicy stwierdzili, że ważne jest tworzenie porozumień
lokalnych po to by można było w przyszłości podejmować i realizować ogólnopolskie czy regionalne
inicjatywy czy projekty. Zwrócono też uwagę na fakt, że mimo rozwoju inicjatyw społecznych i samych
organizacji cierpią ona na brak zaangażowania ze strony ludzi młodych czy ogólnie społeczeństwa.
Uczestnicy stwierdzili, że społeczeństwo polskie cechuje apatia i brak zaangażowania w wyborach co
powoduje, że ponad 60 Polaków nie mam swoich reprezentacji. Tu upatrywano najważniejszą przyczynę
braku udziału inicjatyw obywatelskich w tych i innych wyborach.
na początek
To źle, że inicjatywy
obywatelskie nie biorą udziału w wyborach do Parlamentu Europejskiego, Ełk 28 maja br.
Debatę rozpoczął marszałek - Eugeniusz Klimaszewski.
Marszałek przywitał i przedstawił debatantów oraz temat debaty. Głos oddał pierwszemu rozmówcy -
Barbarze Radziewicz, która zdefiniowała tezę -
1) W sytuacji, gdy radykalnie
spadło poparcie i zaufanie do partii politycznych inicjatywy obywatelskie powinny zabiegać o udział
w organach stanowiących, w tym również w Parlamencie Europejskim.
2) Inicjatywy obywatelskie
najlepiej znają problemy lokalnych środowisk, ponieważ mają codzienny, bezpośredni kontakt i
borykają się z problemami wynikającymi z niespójnego prawa, uchybieniami w sprawowaniu władzy
wykonawczej, kłopotliwym i nieskutecznym systemem odwoławczym.
3) Działacze społeczni są
ludźmi godnymi zaufania, ponieważ wielokrotnie sprawdzili się jako bezinteresowni, nieskorumpowani,
działający na rzecz obywateli.
Następnie głos zabrał mówca po stronie opozycji -
Piotr Ikonowicz. W swoim wystąpieniu odniósł się do argumentów przedstawionych przez strony
propozycji i przedstawił kontrargumenty swojej drużyny:
1) Inicjatywy społeczne nie
powinny brać udziału w wyborach do PE, ponieważ są to podmioty apolityczne.
2) Zostały statutowo powołane
do rozwiązywania konkretnych problemów określonej grupy społecznej.
3) Nie stanowią
reprezentatywnej, kompetentnej grupy w stosunku do ogółu społeczeństwa. Zazwyczaj nie mają swego
przedstawicielstwa federacyjnego.
4) Politykę należy zostawić
politykom, którzy maja doświadczenie negocjacyjne, posiadają fachowe zaplecze specjalistów,
ekonomistów.
5) Inicjatywom społecznym
brak doświadczenia w polityce międzynarodowej.
Marszałek podziękował mówcy i przekazał głos
publiczności w celu zadawania pytań do obu stron.
Pierwsze pytanie do strony propozycji zadał
wiceprezydent Miasta:
1) Dlaczego ruchy społeczne
miałyby wypierać doświadczonych polityków w drodze do sprawowania władzy i czy są to na pewno
ludzie bardziej wiarygodni?
Drugie pytanie do strony opozycji padło z ust radnego miejskiego:
1) Dlaczego organizacje
społeczne nie szkolą liderów swoich organizacji?
Trzecie pytanie zadał mieszkaniec Ełku:
1) Dlaczego ełckie
organizacje pozarządowe nie wystawiały swoich kandydatów do PE na listach Komitetów Wyborczych?
Marszałek oddał głos drugiemu mówcy po stronie
propozycji pani Urszuli Obuchowskiej, która po swojej wypowiedzi odniosła się do pytania pana
wiceprezydenta, uzasadniając argumenty swego przedmówcy, iż działacze społeczni są bardziej
wiarygodnymi kandydatami od zawodowych polityków, maja większe doświadczenie praktyczne, maja
,,czyste ręce", nie są skorumpowani.
Politycy w ostatnich latach wykreowali swój
negatywny wizerunek, wdając się w liczne afery i korupcje. Jeszcze raz zdecydowanie podkreśliła, że
to nie prawda, iż organizacje społeczne nie posiadają fachowców. Wystarczy spojrzeć na składy
Zarządów, a znajdzie się tam nazwiska osób, które w minionych latach sprawowały wysokie stanowiska
rządowe.
Następnie marszałek oddał głos drugiemu mówcy po
stronie opozycji. Pani Katarzyna Jasińska, w swojej wypowiedzi ustosunkowała się do pytań.
Przedstawił problemy, z jakimi borykają się organizacje pozarządowe - brak lokali biurowych oraz
środków finansowych na szkolenie pracowników.
Między innymi jednym z ważniejszych powodów nie
wystawienia swojego kandydata do PE, był powód braku środków finansowych na ten cel. Marszałek
oddał głos mówcom z Sali. Nie zgłosili się chętni do zabrania głosu. Wobec tego marszałek oddał
głos trzeciemu mówcy po stronie propozycji. W swojej wypowiedzi podsumował dotychczasową dyskusję,
na zakończenie podkreślił, iż jest błędnym przekonanie, że ruchy społeczne powinny stronić od
polityki, że nie mając swego przedstawiciela w organie ustawodawczym, nie ma komu reprezentować
interesów sektora pozarządowego oraz beneficjentów na szczeblu ustawodawczym. Tym samym sprawy
istotne dla społeczeństwa nie są dostrzegane na tym forum.
Na zakończenie głos zabrał trzeci mówca po stronie
opozycji, pan Ryszard Surdyk, który podsumował kontrargumenty uzasadniając stanowisko swojej
drużyny, iż politykę należy zostawić politykom oraz doradcom, a organizacje społeczne winny
kontynuować swoją misję pomocową i nadal pielęgnować swój apolityczny wizerunek.
Na tym marszałek zakończył debatę, dziękując
uczestnikom debaty oraz publiczności za udział, zaprosił do udziału w kolejnej debacie, której
termin wyznaczony jest na 27.08.04r. godz. 17.00 w świetlicy OZB.
Protokołował: Sekretarz OZB - Marcin
Romaniuk
na początek
W Polsce nie ma warunków dla
istnienia niezależnej prasy lokalnej, Wolbrom 2 lipca br.
Jakie państwo? Jaka gmina?
Kilkanaście osób przez trzy i pół
godziny dyskutowało w remizie OSP Wolbrom na temat prasy lokalnej i jej roli w społeczeństwie
obywatelskim. Nie obeszło się bez poruszania problemu "Za Oknem" i stosunku samorządu
wolbromskiego do "Wieści Wolbromskich". Dyskutanci nie szczędzili krytycznych słów pod
adresem obecnie rządzących gminą Wolbrom, a zwłaszcza prowadzonej przez nich polityki
informacyjnej.
"W Polsce nie ma warunków dla istnienia niezależnej prasy
lokalnej" - taki był tytuł pierwszej debaty, jaką nasza redakcja zorganizowała w ramach
ogólnopolskiego projektu "Jakie państwo?" realizowanego przez Stowarzyszenie Szkoła
Liderów ze środków programu PHARE 2001 "Program Rozwój Społeczeństwa Obywatelskiego" przy
współpracy Fundacji im. St. Batorego i Fundacji Konrada Adenauera oraz przy wsparciu Portalu
Organizacji Pozarządowych ngo.pl i Stowarzyszenia Gazet Lokalnych.
Dziennikarz prasy regionalnej, wypowiadający się w dyskusji jako pierwszy stwierdził, że
"formalnie istnieją w Polsce warunki do zaistnienia niezależnej prasy lokalnej, bowiem są
uregulowania prawne, które określają zarówno obowiązki, jak i prawa dziennikarzy oraz obowiązki
instytucji publicznych wobec dziennikarzy." Instytucje te, jak wiadomo, mają obowiązek
informowania mediów o swojej działalności, a dziennikarze, będący niezależnymi, przekazywać te
informacje społeczeństwu za pośrednictwem m.in. gazet lokalnych. To oczywiście teoria. W praktyce
wszystko nie wygląda tak różowo. -"Na ile te przepisy funkcjonują w wymiarze dużych gazet, a
na ile w wymiarze lokalnym?" - pytał retorycznie, mając za soba bagaż doświadczeń pracy
zarówno w gazecie lokalnej, jak i dużych - regionalnych. -"Z tą niezależnością w gazetach
lokalnych bywa różnie" - wyjaśniał. -"Przede wszystkim wynika to z pewnych nawyków osób
piastujących jakieś stanowiska, które z reguły są wydawcami takich lokalnych gazet. Osoby te
uważają, że to są ich gazety i to co one chcą, to w takiej gazecie musi się znaleźć, a to, czego
nie chcą, to tego ma nie być. Tak funkcjonowały media w latach 70-tych i niektórym wydaje się, że
tak mogą funkcjonować nadal. Dany wójt czy burmistrz nie może zrozumieć, że on tu płaci za gazetę,
a ona pisze coś przeciwko niemu. A przecież to oczywiste, że nie jest to gazeta wójta czy
burmistrza, czy nawet Rady Miejskiej, tylko po prostu mieszkańców."
Wszyscy zgadzali się, że rolą dzienikarza jest obiektywne przedstawianie faktów i pozostawienie
czytelnikowi prawa do ich oceny i wyrobienia sobie na ich podstawie opinii. W wydawanych przez
samorządy gazetach lokalnych, dziennikarze są właściwie urzędnikami gminy, co rodzi poważne
konflikty sumienia, bowiem z jednej strony mają obowiązki wynikające z kodeksu pracy, a z drugiej
mają być niezależni. Rodzi to klasyczny konflikt interesów, który dziennikarze rozwiązują na różne
sposoby - albo piszą to, co się im każe, albo o sprawach konfliktowych nie piszą w ogóle, starając
się zachować minimum godności. Przedstawiając racje obydwu stron, często bowiem narażają się na
utratę pracy... W tym miejscu chciałoby się powiedzieć - jak to dobrze, że dylematy takie nie
dotyczą "Wieści Wolbromskich", które w naszym powiecie są nie lada ewenementem, będąc
obecnie jedyną prywatną gazetą informacyjną. Często bowiem dziennikarze lokalni są mniej lub
bardziej jawnie szantażowani przez osoby sprawujące władzę. Często daje się słyszeć o formalnych
lub nieformalnych naciskach płynących ze strony wójtów czy burmistrzów. Nas to, na szczęście, nie
dytyczy!
Dużym plusem dla rynku mediów lokalnych, co zauważono podczas dyskusji, było pojawienie się
internetu, który, z samej swej istoty, nie daje się sterować i manipulować. -"W internecie
każdy może anonimowo powiedzieć co mu leży na wątrobie i nie jest to w żaden sposób
kontrolowane" - mówili uczestnicy dyskusji, zdając sobie sprawę z siły, ale i słabości tego
środka przekazu. Zauważyli, że w internecie panoszą się informcaje niesprawdzone, bałamutne, a
często wręcz świadomie przekręcane, co powoduje coraz większe trudności w odsianiu "ziarna od
plew". Część dyskusji poszła zatem w stronę pytań do przedstawiciela wolbromnskiej strony www.wolbrom.info, która prowadzi
ogólnodostępne forum dyskusyjne. Informacje podawane na forum traktować należy więc jako swoiste
plotki. Zamiast iść na Rynek i plotkować z kolegami, siadam przed komputerem i piszę, co mi ślina
na język przyniesie. Choć, jak wszyscy przyznawali, w każdej plotce część prawdy jednak jest!
Zauważono także, że pojawienie sie internetu zmusza w pewien sposób władzę do tego, aby w gazetach
samorządowych pojawiały się tematy kontrowersyjne. -"Bo dawniej było tak, że jak wójt zabronił
o czymś pisać, to jedyną możliwością wymiany myśli była plotka" - mówiono podczas dyskusji.
-"Teraz musi się jeszcze liczyć z tym, że sprawa zostanie nagłośniona przez internet, więc ma
znacznie szerszy zasięg. I pojawia sie pytanie - skoro wszyscy o tym wiedzą, to dlaczego właściwie
nie ma o tym pisać gazeta lokalna?" Dzienikarze, jak wynikało z wypowiedzi, często korzystają
z informacji zawartych na stronach internetowych, jako ze swoistego sygnału, by zainteresować się
głębiej danym problemem. Można zawsze oficjalnie spytać urzędnika: "czy to jest prawda,
że...?" I zmusić go tym samym do potwierdzenia albo zaprzeczenia. Nawet odmowa odpowiedzi jest
pewną informacją, gdyż zawsze można napisać, że "wójt na pytanie takie to, a takie, odmówił
udzielenia odpowiedzi". Przyznano, że jednak gazety muszą znacznie bardziej dbać o
wiarygodność podawanych informacji i w tym leży ich siła. Nad informacją podaną w internecie można
przejść do porządku dziennego. Nad informacją podaną w gazecie - nie bardzo.
Część dyskusji tyczyła tematów związanych z funkcjonowaniem wolbromskiego samorządu, podejmowanych
przez niego decyzji i wzajemnych zależności, czego nie zawsze domyślają się, a co za tym idzie -
nagłaśniają, lokalni dziennikarze. Obecny podczas dyskusji radny zwrócił przy okazji uwagę na fakt,
że za podejmowaniem większości uchwał, stoją czyjeś interesy. I media lokalne muszą takie sprawy
wydobywać na światło dzienne, jeśli chcemy żyć w normalnym państwie. -"Po pewnym czasie i tak
da się zauważyć, kto miał jaki interes w podejmowaniu jakich uchwał" - mówił radny.
-"Najbliższe sesje Rady Miejskiej w Wolbromiu będą tego dobrym przykładem, choć to wszystko
jest bardzo sprytnie ukryte. Ale na tym wszsytkim robi się w konsekwencji po prostu pieniądze. Tak
jest, ale wymaga to wnikliwej analizy."
Konkluzje wynikające z dyskusji nie zawsze były budujące, bowiem stwierdzono, że przy dzisiejszej
apatii społeczeństwa, walczącego na co dzień o przetrwanie i zdobycie środków do życia, niewiele
osób tak naprawdę interesuje się tym, co dzieje się w gminie.
Mamy nadzieję, że nasze dyskusje i program "Jakie państwo?" potrafią tę apatię przełamać,
bowiem wszyscy obecni zgadzali się co do tego, że dialog jest potrzebny, może nawet bardziej na
konkretne tematy danej społeczności.
Zapraszamy zatem na kolejne spotkania!
Wojciech Szota
na początek
Kielce 20 lipca 2004 r.
Główni mówcy: Za tezą: Bogdan Szwedo - prezes Radia Leliwa, Juliusz
Jerzy Braun - członek KRRiT, Janusz Knap - redaktor naczelny lubelskiej "Gazety
Wyborczej", przeciw tezie: Andrzej Krajewski - prezes Centrum Monitoringu i Wolności Prasy
oraz Andrzej Marek - redaktor "Wieści Polickich".
Liczba osób: 75 osób
Media lokalne uczestniczące w debacie: "Gazeta Wyborcza",
"Echo Dnia", "Słowo Ludu", TV 3 Kielce, Radio "Fama", Radio
Kielce.
Informacje w mediach: 19 lipca artykuł w "Gazecie Wyborczej"
w dodatku kieleckim, 20 lipca przed debatą audycja "Rozmowa dnia" w TV 3 Kielce, reklama
w serwisie lokalnym www.wici.info, 21
lipca informacja w kieleckiej Gazecie Wyborczej, ciągle trwa ożywiona dyskusja na forum Gazety
Wyborczej www.forum.gazeta.pl
.
Krótki opis przebiegu debaty: Debatę rozpoczęły wypowiedzi głównych
mówców, a potem w dyskusję włączyła się publiczność, która aktywnie uczestniczyła w rozmowie.
Pytania i wypowiedzi padały ponad 2,5 godziny, w końcu marszałek debaty, Mariusz Goraj - prezes
Stowarzyszenia "Klub Retingera" zakończył debatę i zarządził głosowanie. Za tezą
opowiedziało się 30 osób, a przeciw tezie 18 osób. W debacie uczestniczył prezydent Kielc Wojciech
Lubawski i wiceprezydent Marian Parafiniuk, a także radni i przedstawiciele środowisk
intelektualnych Kielc oraz organizacji pozarządowych. Po debacie rozmowy trwały jeszcze ponad
godzinę przy degustacji markowych win i ciast.
na początek
Ordynacja większościowa z 1-
mandatowymi okręgami wyborczymi powinna zastąpić obecną ordynację, 8 października
br. w siedzibie Ogólnopolskiego Związku Bezrobotnych
Tadeusz Nalewajko - Marszałek - przywitał mówców oraz gości.
Jako pierwszemu głos oddał mówcy po stronie propozycji Radosławowi Radzieiwicz, który przedstawił i
uzasadnił tezy za wprowadzeniem ordynacji większościowej z jednomandatowymi okręgami wyborczymi.
1.Daje obywatelom szansę realnego wpływu na wybór posłów spośród znanych nam osób.
2. Jest demokratyczna.
3. Prowadzi do odpartyjnienia i likwidacji list partyjnych.
W swym uzasadnieniu poruszył problem koniecznej zmiany sceny politycznej, prowadzi do wyboru osób
związanych z niewielkim terytorium oraz umożliwi egzekwowanie od posłów obietnic wyborczych.
Podkreślił, że w sytuacji, kiedy zawiodły kolejne 4rządy, skompromitowały się partie polityczne,
nie ma innej alternatywy w celu uporządkowania spraw Państwa, jak obywatelski sejm, wybierany w
demokratyczny sposób.
Głos zabrał mówca po stronie opozycji Eugeniusz Klimaszewski - reprezentujący partię polityczną
przedstawiając dość istotne argumenty przeciwko tezom propozycji.
1. Odpartyjniony parlament grozi wprowadzeniem totalnego nieładu, a z powodu braku większości grozi
jego szybkim rozpadem.
2. Może doprowadzić do dezorganizacji państwa, ponieważ brak zgodności, co do istotnych spraw w
zakresie funkcjonowania Państwa, może doprowadzić do rozwiązania Sejmu i przedwczesnych wyborów.
3. Podkreślił, że demokracja w naszym kraju wciąż jeszcze raczkuje, a Polacy są nieskorzy do
kompromisu.
Uzasadniając dodał, że kraj jest biedny i nie stać nas na przyspieszone wybory, a wprowadzenie
proponowanych zmian w ordynacji wyborczej może grozić rozpadem Sejmu.
Marszałek przekazał głos gościom zebranym na sali. Do strony opozycji skierowano pierwsze pytanie;
Dlaczego patent na rządzenie krajem chcą mieć partie polityczne, które nie posiadają fachowego
zaplecza naukowego, doradczego i opiniotwórczego?
Drugie pytanie zostało skierowane do strony propozycji; Czy jesteśmy pewni, że osoby znane w małych
środowiskach maja odpowiednie przygotowanie do roli posła, czy tak naprawdę istnieje prawo, według,
którego realnym będzie egzekwowanie obietnic wyborczych?
Swoje stanowisko wyraził reprezentant Redakcji ,, Puls Ełku", w którym zaznaczył, że nie
wyobraża sobie, by Parlament funkcjonował bez zaplecza politycznego, ponieważ zwykli obywatele nie
są w stanie posiąść tak szerokiej wiedzy, jaka jest potrzebna podczas podejmowania decyzji
strategicznych dla Państwa.
Marszałek oddał głos drugiemu mówcy po stronie propozycji, który odniósł się do pytania z sali.
Podkreślił, że upartyjnienie Sejmu przez kolejne lata udowodniło, że prowadzi do korupcji, prywaty
oraz wielkich nadużyć.
Uargumentował, że zwykły obywatel mając dietę posła ma możliwość skorzystania z porad doradców,
Sejm posiada własne zaplecze specjalistyczne, więc nie będzie problemu z uzyskaniem opinii
ekspertów w różnych dziedzinach. Podkreślił, że taki sposób przeprowadzania wyborów jest jasnym i
zrozumiałym systemem wyłaniania przedstawicieli.
Marszałek oddał głos drugiemu mówcy po stronie opozycji Marcie Tafelskiej, która w swojej
wypowiedzi zdecydowanie zaoponowała przeciwko wyborom bezpośrednim uzasadniając swoje stanowisko:
1. Brak wsparcia politycznego.
2. Brak wsparcia eksperckiego.
3. Brak możliwości rozliczania posłów ze składanych obietnic wyborczych, ponieważ treść
ordynacji zakłada, że poseł nie jest związany z wyborcą żadnymi dyrektywami. Wciąż decyzje
kontrowersyjne dla wyborców będą uzasadniane dobrem Państwa.
Marszałek ponownie oddał głos zebranym na sali. Chętnych do dyskusji jednak nie było, wobec czego
Marszałek oddał głos dla trzeciego mówcy po stronie propozycji.
Urszula Obuchowska podsumowując debatę, jeszcze raz uzasadniła demokratyczny charakter ordynacji
oraz jako nieodzowny element w budowie państwa obywatelskiego. Podkreśliła, że jednomandatowe
okręgi nie zlikwidują partii politycznych, ponieważ prowadzą do dwupartyjnego systemu politycznego
przedwczesnych silnych rządów większościowych. Wybór jednego kandydata w okręgu zmusza partie do
zawierania sojuszy przed, a nie po wyborach. Dodała, że upolitycznieni posłowie reprezentują
interesy partii, a nie całego społeczeństwa. Elity polityczne SA przeciwne likwidacji partyjnych
list wyborczych, bo to odbiera im wpływ na wybór wskazanych przez siebie kandydatów uzależnienie
ich od partii.
Na zakończenia głos zabrała mówczyni po stronie opozycji Katarzyna Jasińska, która stanowczo
podkreśliła niską kompetencję i brak doświadczenia parlamentarnego przypadkowych kandydatów na
posłów, podkreśliła, że w sytuacji tak bardzo podzielonego społeczeństwa biorąc pod uwagę słabo
rozwinięta demokrację, nowowybrany Parlament będzie ciałem niestabilnym, co tym samym zagrażać może
prawidłowemu funkcjonowaniu Państwa.
Na tym Marszałek zakończył debatę, dziękując zebranym za udział.
Poinformował o terminie kolejnej debaty, która odbędzie się w dniu 29.10.2004, a tematem będzie ,,
Progresywny system podatkowy jest niesprawiedliwy społecznie."
Protokołował i czuwał nad przebiegiem obrad Marcin Romaniuk.
na początek
Czy bon oświatowy ma szansę
realizacji w Łodzi?, Łódź 11 października br.
Mówcami debaty byli:
- Elżbieta Królikowska, Dyrektor Centrum Zajęć Pozalekcyjnych nr I, członek zespołu
edukacyjnego PO
- Krzysztof Baszczyński, poseł SLD, przewodniczący ZNP w Łodzi
Marszałkiem debaty był Piotr Żak, sekretarzem Jacek Janeczek.
Do udziału w debacie zaproszeni zostali nauczyciele, działacze oświatowi i członkowie ZNP
(przeciwnicy idei bonu), członkowie zespołu edukacyjnego PO (zwolennicy idei bonu oświatowego),
pracownicy Wydziału Edukacji UMŁodzi i inni zainteresowani. Gościem debaty była łódzka posłanka
Iwona Śledzińska-Katarasińska, członek Sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży.
Debata odbyła się w sali 221 Łódzkiego Domu Kultury i zgromadziła ponad 100 osób. Dyskusja była
merytoryczna, doskonale przygotowana przez MÓWCÓW i ich drużyny.
W sposób wyczerpujący zostały przedstawione argumenty Za i PRZECIW wprowadzeniu bonu oświatowego.
Uczestnicy debaty zapoznali się zarówno z zagrożeniami jakie w tym rozwiązaniu widzą pracownicy
oświaty jak i z możliwościami jakie szkołom i rodzicom daje "pieniądz idący za uczniem".
Debata zakończyła się drobną przewagą zwolenników bonu oświatowego.
Podsumowanie.
Była to pierwsza z przeprowadzanych przez nas debat. Zaproszeni goście zajęli na sali miejsca po
stronach: ZA i PRZECIW. Po zakończeniu debaty niestety nikt z oponentów nie
zmienił swojego miejsca. Grupa zwolenników od początku debaty była liczniejsza.
Organizatorem debaty była Europejska Unia Kobiet w Łodzi.
Składamy serdeczne podziękowanie
- dyrekcji Łódzkiego Domu Kultury za udostępnienie sali
- Stowarzyszeniu Szkoła Liderów za umożliwienie przeprowadzania debat
Edyta Sancewicz
Przewodnicząca EUK w Łodzi
na początek
Jak wybierać posłów-Jak
uzdrowić polską demokrację?, Łódź 22 października br.
Tusk kontra
Wojciechowski
W piątek, 22 października br., przewodniczący Platformy Obywatelskiej
Donald Tusk oraz Janusz Wojciechowski, prezes PSL w obecności ponad pięciuset uczestników zebranych
w auli Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Łódzkiego dyskutowali o tym "Jak wybierać
posłów"-"Jak uzdrowić polską demokrację?". Debacie - prowadzonej według skróconego
modelu oksfordzkiego - "marszałkowała" poseł Iwona Śledzińska-Katarasińska . Sekretarzem
był Jacek Janeczek.
Już w pierwszej turze, przeznaczonej na wypowiedzi obu liderów, mocno zarysowała się różnica zdań i
sposobów traktowania publiczności. Argumenty Donalda Tuska odnosiły się do doświadczeń większości
obecnych na sali i dotykały problemu interesu partyjnego wobec interesu publicznego. Tusk
skrytykował proporcjonalną ordynację wyborczą, według której jeden mocny kandydat na liście otwiera
drogę do Parlamentu przeciętniakom z kilkuset głosami. Zadał także pytanie o lojalność posłów,
którzy swój mandat zawdzięczają partyjnemu roztasowaniu a nie poparciu wyborców.
Zdaniem Przewodniczącego PO wybory w okręgach jednomandatowych w znacznej mierze zapobiegają
wspomnianym wcześniej nadużyciom zaufania społecznego, zmuszając polityków o ubieganie się o głosy
wśród mniejszych społeczności.
Prezes PSL, Janusz Wojciechowski, skrytykował zmniejszenie okręgów i zainteresowań wyborczych
polityków, jako projekt mogący prowadzić do "rozdzierania Polski jak sukno na strzępy".
W odpowiedzi Donald Tusk wyraził przekonanie, że lepiej mieć do czynienia z posłami otwarcie
walczącymi o interesy swoich okręgów wyborczych, niż z niejawnymi grupami lobbingowymi działającymi
np. na rzecz konkretnego zapisu w ustawie, faworyzującego określoną grupę zawodową czy
biznesową.
Lider Platformy oraz uczestnicy debaty, sympatyzujący z jego
stanowiskiem odnosili się również do innych wypowiedzi strony PSL. Były wśród nich opinie o
Platformie jako "partii bogatych" (jak bardzo wzrosła zamożność społeczeństwa w ciągu
ostatniego roku!). Gorącą reakcję wywołało wyrażenie obawy, że wybory jednomandatowe zmniejszą
liczbę partii reprezentowanych w Parlamencie i opinii, że "zróżnicowanie sceny
politycznej jest sukcesem demokracji polskiej" (biedne, niedemokratyczne USA, Niemcy, Wielka
Brytania, gdzie jednak obywatelom żyje się znacznie lepiej). Zdecydowanie dobry nastrój na sali
wywołało kilkakrotnie powtarzanego przez polityków PSL zdanie, że to właśnie ludowcy są partią
altruistyczną, partią osób dbających jedynie o interes narodowy .
Po dwóch godzinach dyskusji, która mogłaby trwać następne dwie, Marszałek debaty zarządziła
głosowanie, polegające na przejściu na jedną ze stron sali, okazało, się, że po stronie ZA panuje
tłok, a w ławkach PRZECIW pozostała nieliczna grupka.
Warto podkreślić, że tak duży sukces debaty nie byłby możliwy bez zaangażowania wielu osób, którym
tą drogą składamy serdeczne podziękowanie a szczególnie władzom Uniwersytetu Łódzkiego za możliwość
przeprowadzenia debaty w Auli Wydziału Zarządzania. Dzięki Państwu w debacie mogło wziąć udział i
aktywnie uczestniczyć ponad 500 osób!
Dziękujemy.
Tekst: Jarosław Wojcieszek
na początek
Ordynacja wyborcza z jednomandatowymi okręgami wyborczymi powinna zastąpić obecną
ordynację, Sielec 23 października br.
W sobotę 23 października w siedzibie Centrum Rozwoju Społeczno -
Ekonomicznego w Sielcu zorganizowana została debata publiczna w ramach ogólnopolskiego projektu
publicznych debat "Jakie państwo"? realizowanym przez Stowarzyszenie Szkoła Liderów ze
środków programu PHARE 2001 Program Rozwój Społeczeństwa Obywatelskiego przy współpracy Fundacji
im. St. Batorego i Fundacji Konrada Adenauera oraz przy wsparciu Portalu Organizacji Pozarządowych
ngo.pl i Stowarzyszenia Gazet Lokalnych.
Debata
Debata dotyczyła następującej kwestii: ,,Ordynacja wyborcza z jednomandatowymi okręgami wyborczymi
powinna zastąpić obecną ordynację" Na debatę przybyli: Grzegorz Tuderek - poseł na Sejm RP,
Małgorzata Lalicka - filolog, ekonomista, zajmuje się problematyką Unii Europejskiej, Stanisław
Ziemiński - wicestarosta powiatu, Janusz Krasowski- radny powiatowy oraz Czesław Leja - wójt gminy
Wielopole Skrz.
Spotkanie poprowadziła Agnieszka Pazdan, przywitała gości i przedstawiła temat dyskusji.
Prezentuję kolejno opinie i poglądy poszczególnych gości:
Jako pierwszy głos zabrał Stanisław Ziemiński, który stwierdził, iż podjęty temat jest istotny,
choć czas nieszczególny, ponieważ i tak kolejne wybory odbędą się jeszcze w obecnej ordynacji i nie
ma możliwości do tej pory zmienienia jej. Niewątpliwie jednak istnieje potrzeba dokonania zmian,
aby elity kształtowały się inaczej, aby ordynacja wyborcza kreowała ludzi nie działających w taki
sam sposób jak obecne rządy. Zmiana ordynacji wymagać będzie zmiany konstytucji oraz większości 2/3
w parlamencie.
Jako następny głos zabrał Grzegorz Tuderek wyrażając pogląd że ,,zmiana ordynacji na jednomandatową
spowoduje, że Sejm byłby bardziej ,,kolorowy", niż jest to obecnie .Problem polega na tym, że
gdyby były jednomandatowe okręgi wygrywałby człowiek a nie partia. A przecież wygrywa ta opcja,
która ma lepszy program. Najlepszym rozwiązaniem byłaby ordynacja mieszana. W mojej opcji jak
również w komisjach często o tej kwestii się dyskutuje i myślę, że za jakiś czas przyjdzie
podjąć konkretną decyzję .
Małgorzata Lalicka: Cieszy mnie temat spotkania ponieważ konieczne jest wskazanie alternatywy do
dzisiejszej ordynacji. Zniechęcenie do systemu, który teraz obowiązuje jest ogromne. Ludzie nie są
zadowoleni że głosują na partię a nie na ludzi, obecny system nie sprawdza się. Ordynacja
jednomandatowa byłaby szansą dla ludzi, którzy nie identyfikują się z żadną partią, mieliby mówcze
większe szanse powodzenia w wyborach. Należy jednak postawić sobie pytanie: Jakby wyglądał
parlament? Być może po jakimś czasie, okresie przejściowym wytworzyłby się system dwóch może trzech
silnych partii".
Czesław Leja: "za ordynacją wyborczą jednomandatową przemawia fakt, iż wolę wybierać
bezpośrednio człowieka, którego znam, którego darzę zaufaniem .Patrzę na to przez pryzmat osoby
wybranej w wyborach bezpośrednich. Korzyści z takiej sytuacji są i warto byłoby się nad nimi
zastanowić.
Janusz Krasowski: Zmiana ordynacji wyborczej do polskiego parlamentu zostanie zapewne podjęta przez
posłów i senatorów przyszłej kadencji. Wybór decyzji będzie trudny gdyż każdy system wyborczy ma
swoje plusy i minusy. Jednomandatowy okręg wyborczy ma zaletę, że istnieje możliwość bliższego
kontaktu wyborców z wybranymi parlamentarzystami i rozliczania za podejmowane decyzje. Nie dotyczy
to niestety Podkarpacia, gdzie największe uznanie uzyskują osoby spoza naszego województwa. Wada
systemu jednomandatowego mogą być trudności z powołanie rządu i uchwaleniem jednolitego programu
rządu na kadencje oraz dyktat partykularny interesów regionów nad interesami państwa. Moim zdaniem
to nie ordynacja wyborcza decyduje o niskich ocenach parlamentu lecz to, że wyborcy łudzeni wieloma
obietnicami poprawy ich bytu nie są w stanie wybrać polityków prawdomównych, stawiając wielokrotnie
na populistów a nie na osoby uczciwe, mające na celu dobro kraju. Nieraz o wyborze decyduje znane z
telewizyjnego programu nazwisko ( sportowiec, uczestnik programów rozrywkowych). Najważniejszym
zadanie polityków będzie odzyskanie zaufania u ludzi, co będzie miało odzwierciedlenie w
zwiększonej frekwencji wyborczej.
Ze strony publiczności głos zabierał m. in. Jan Cholewa wyrażając pogląd iż: Dla wyborcy mniej
ważne jest to jaka jest ordynacja wyborcza ale to by cele i sposoby rozwiązywania najważniejszych
problemów życia społecznego, gospodarczego były realizowane. Może wprowadzenie okręgów
jednomandatowych poprawi ta sytuację- wyborca będzie wiedział, że głosuje na konkretną osobę.
Wpłynie to na większe zaufanie do władzy. Najlepiej jednak by scena polityczna ustabilizowała się i
powstały np. trzy partie (lewica, prawica, centrum) i w tym wypadku ordynacja może być obojętnie
jaka.
Debata przebiegała ciekawie i żywiołowo, jednak na wnioski z debaty istotny wpływ miał fakt, iż
jesteśmy przed zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi - więc w tej kadencji parlamentu żadne
zmiany w ordynacji wyborczej możliwe nie będą - opinia Piotra, uczestnika debaty.
Jedno jest pewne, dyskusja nad zmianą ordynacji wyborczej dopiero się rozpoczyna. Naszą największą
bolączką, jest jednak brak poczucia obowiązku udziału w wyborach, oraz przekonanie, że oddany głos
nie jest w stanie i tak nic zmienić. Być może spowodowane jest to złą ordynacja wyborczą, kiedy to
zmuszeni jesteśmy do wybrania odpowiedniej partii, i w praktyce oddania głosu na nią, a nie na
konkretną osobę. Zwolenników okręgów jednomandatowych jest wielu i myślę, iż dopiero wnikliwa
analiza dobrych i złych stron tego systemu pozwoli na podjecie decyzji.
Zaproszeni przez nas goście, jednak bardzo ostrożnie podeszli do tej kwestii, nie zajmując w sposób
bardzo wyraźny stanowiska.
Agnieszka Pazdan
na początek
Czy Polska straciła na UE?
, Kielce 23 października br.
Organizator: Dream Team Świętokrzyskie Stowarzyszenie Proeuropejskie
Miejsce: Kielce, aula Wyższej Szkoły Administracji Publicznej w Kielcach, ul. Staffa 7
Promocja
Stowarzyszenie Dream Team zachęcało mieszkańców Kielc i okolic do
uczestnictwa w debacie poprzez:
1. promocję debaty i cyklu debat na łamach najpoczytniejszego w regionie dziennika "Echo
Dnia" (tygodniowa obecność anonsów o przedsięwzięciu w kalendarium wydarzeń oraz dwa modułowe
ogłoszenia w dniach 21 i 22 października 2004 r.- w załączeniu);
2. wystosowanie zaproszeń do ok. 20 najbardziej wpływowych osób w mieście i regionie
(politycy, naukowcy, przedsiębiorcy) oraz redakcji wszystkich lokalnych mediów;
3. rozmowy ze studentami Wyższej Szkoły Administracji Publicznej w Kielcach, Instytutu
Zamiejscowego w Kielcach Wyższej Szkoły Dziennikarskiej im. M. Wańkowicza w Warszawie;
4. rozmieszczenie 50 plakatów cyklu debat "Jakie państwo?" na 2 kieleckich
uczelniach wyższych oraz urzędach publicznych.
We wszystkich działaniach upubliczniających debatę Stowarzyszenie Dream Team zawierało informację o
organizatorach ogólnopolskiego cyklu debat "Jakie państwo?" i jego wsparciu ze źródeł
funduszu przedakcesyjnego PHARE.
Relacja z debaty znalazła się w dwóch wydaniach Kroniki
Świętokrzyskiej (TVP 3) w dniu 23 października 2004 r. o godz. 17.50 i 21.45.
Debatę poprowadzili członkowie Stowarzyszenia: Piotr Gołacki i Michał Fijałkowski.
1. Przedstawienie:
W pierwszej części przestawiono gości specjalnych, którzy przyjęli
zaproszenie na udział w debacie, w szczególności byli nimi:
Dr Andrzej Bednarz - JM Rektor Wyższej Szkoły Administracji Publicznej
w Kielcach
Jan Borek - Zastępca Dyrektora Oddziału Regionalnego Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji
Rolnictwa w Kielcach
Sławomir Pastuszka - Zastępca Dyrektora Biura Zarządzania Funduszami Strukturalnymi
Świętokrzyskiego Urzędu Wojewódzkiego w Kielcach
W debacie uczestniczyło ok. 40 osób, w tym studenci Wyższej Szkoły Administracji Publicznej w
Kielcach, Instytutu Zamiejscowego w Kielcach Wyższej Szkoły Dziennikarskiej im. M. Wańkowicza w
Kielcach oraz mieszkańcy miasta Kielce.
Po powitaniu prowadzący poinformowali zgromadzone osoby o organizatorach debaty, jednocześnie nazwy
organizatorów cyklu ogólnopolskiego i debaty w Kielcach widoczne były na tablicy podczas projekcji
multimedialnej.
Uczestnikom zapewniony był drobny poczęstunek (napoje, słodycze).
2. Przedstawienie formuły spotkania:
W tym punkcie uczestników spotkania poinformowano o sztuce debatowania
i walce na argumenty. Zaznaczono, że podstawą debat są dwie grupy ludzi o przeciwstawnych
poglądach, wszystko odbywa się według ustalonych zasad, na straży których stoi Marszałek i
Sekretarz. Podkreślono, że debaty z reguły przyciągają chętnych sprawdzenia się na polu retoryki
oraz licznych widzów spragnionych dyskusji na wysokim poziomie. Prowadzący zachęcili do
przeprowadzenia debaty, ale nie w charakterze typowej debaty publicznej czy oksfordzkiej. Aby nie
zrazić uczestników trudnymi początkami, przypomniano jedną z zasad debat oksfordzkich-
"wszyscy wielcy mówcy zaczynali jako źli mówcy".
Spotkanie starano się przeprowadzić tak, aby umożliwić przedstawienie
argumentów każdej ze stron. Dlatego założeniem było ustawienie krzeseł naprzeciw siebie, aby
zgromadzeni mogli zająć miejsce według własnego stanowiska. W związku z brakiem możliwości łatwej
aranżacji pomieszczenia, w którym odbywała się debata, odstąpiona od tego pomysłu.
3. Część merytoryczna:
W tej części poprzez przytaczane dane, wyniki, liczby starano się
sprowokować zebranych do debaty i wyrażania swoich opinii. Postanowiono rozpocząć część
merytoryczną od przypomnienia wyników referendum akcesyjnego w Polsce i kilku innych krajach
przystępujących w 2004 roku do UE.
Kraj Frekwencja
Polska 58,85 %
Słowacja 52,15 %
Czechy 55,05 %
Litwa 64,36 %
Malta 91,25 %
Węgry 45,56 %
Po kilku miesiącach obecności Polski w UE trudno jasno odpowiedzieć na
pytanie "Czy Polska straciła na UE?". Dlatego postanowiono, że to głos Polaków będzie
odzwierciedleniem sytuacji. Sondaże badań opinii publicznej na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy
miały pomóc w prezentacji rzeczywistego obrazu.
Przedstawione zostały wyniki badań i sondaży wybrane pod kontem
prowadzonej debaty w odniesieniu chronologicznym do okresu przed wstąpieniem, tuż przed, oraz po
pierwszych trzech miesiącach od powiększenia.
Opinie zawarte w badaniach dotyczyły różnych grup społecznych (np.
przedsiębiorcy czy rolnicy) i wiekowych (osoby pomiędzy 30-40 lat oraz 60 i więcej). Ich
przedstawienie miało pomóc w identyfikacji zgromadzonych uczestników z wynikami.
Przedstawiono również wyniki badań wpływu integracji z UE na kondycję
Polski w poszczególnych dziedzinach życia Polaków.
W tym samym sondażu kontynuowany był temat wpływu wstąpienia do UE na
kondycję Polski oraz to jak Polacy czują się w nowej sytuacji polityczno- gospodarczej. Nie
koncentrowano się wyłącznie na aspektach ekonomicznych, brano również pod uwagę poczucie własnej
wartości i opinie jakie towarzyszą nam w przypadku porównania z innymi narodowościami Unii
Europejskiej.
Wszystkie wyniki badań, sondaży podparte zostały prezentacją multimedialną wraz z bieżącym
komentarzem do każdego slajdu.
Po zakończeniu prezentacji multimedialnej opartej na wynikach badań
ogólnopolskich, prowadzący skierowali do uczestników pytania, które sprowokowały ich do zajęcia
własnego stanowiska w konkretnych kwestiach. Przykładowy zakres pytań poniżej:
- obrót nieruchomościami
- możliwość podejmowania pracy za granicą
- brak ceł wewnętrznych (samochody)
- czy regulacje prawne UE są dla nas dobre czy złe?
- Kto skorzystał najbardziej? (rolnicy)
- Co daje nam możliwość korzystania z funduszy strukturalnych?
- Poprawa świadomości narodowej czy jej utrata?
- Czy jakość życia w Polsce poprawi się w związku z członkostwem w UE dla obywateli?
PODSUMOWANIE
W podsumowaniu zebrano dotychczasowe opinie przedstawione podczas debaty oraz wyniki ankiety która
przeprowadzana była wśród uczestników w trakcie spotkania. Wyniki ankiety poniżej:
Ankieta "Czy Polska straciła na UE?" przeprowadzona wśród
uczestników debaty
- 84% odpowiedziało "Nie"
- 13% odpowiedziało "Tak"
- 3% odpowiedziało "Bez zmian"
Debata poprowadzona została w oparciu o poniższe założenia czasowe,
przy czym w związku z zajęciem głosu przez zaproszonych gości oraz zaangażowaniem uczestników
spotkania, przedłużyła się o ponad 45 minut.
czas:
20 minut - wprowadzenie
50 minut - część merytoryczna
20 - podsumowanie
na początek
Ordynacja większościowa z 1-mandatowymi okręgami wyborczymi
powinna zastąpić obecna ordynację, Antoniówka 24 października br.
Debata odbyła się w dniu 24 października br. w miejscowości Antoniówka (gmina Komarów, powiat
zamojski). Zaproszenia do udziału w debacie zostały rozesłane do przedstawicieli lokalnych
organizacji politycznych i mediów. Afisze ogłoszeniowe zostały rozwieszone na tablicach ogłoszeń w
poszczególnych miejscowościach powiatu (zał. Nr 1). W debacie wzięło udział 37 osób (zał. Nr 2),
zaproszenie do udziału w debacie przyjęli: Andrzej Mulawa - przedstawiciel zamojskiej struktury
Platformy Obywatelskiej oraz Sławomir Zawiślak - przedstawiciel partii Prawo i Sprawiedliwość.
Debatę rozpoczął marszałek Mirosław Brzozowski. Marszałek przywitał zebraną publiczność oraz
przedstawił debatantów i temat debaty. Następnie oddał głos przedstawicielowi strony opowiadającej
się za tezą, iż ordynacja większościowa z 1-mandatowymi okręgami wyborczymi jest lepsza niż
ordynacja proporcjonalna - Krzysztofowi Rusztynowi, który zdefiniował tezę:
1/ Analiza aktualnej sytuacji na scenie politycznej wskazuje jednoznacznie, że potrzebne jest
wprowadzenie takich przepisów prawnych, które nie pozwolą politykom na lekceważenie zdania
wyborców.
2/ Ordynacja proporcjonalna daje zbyt dużą władzę partyjnym centralom, które narzucają
społeczeństwu kandydatów do parlamentu, często spoza okręgu wyborczego i nie znających lokalnych
problemów okręgu, który mają reprezentować.
3/ Ordynacja proporcjonalna sprawia, że wybrani posłowie są bardziej lojalni wobec swoich
partyjnych zwierzchników, niż wobec ludzi, którzy na nich głosowali.
3/ Przy ordynacji proporcjonalnej okręgi wyborcze są zbyt duże i ludzie zupełnie nie znają swoich
przedstawicieli w parlamencie i nie maja z nimi kontaktu.
Następnie głos zabrał przedstawiciel strony przeciwnej - Jerzy
Chróścikowski. W swoim wystąpieniu odniósł się do argumentów przedstawionych ze strony propozycji i
przedstawił własną tezę:
1/ Ordynacja większościowa eliminuje ze sceny politycznej wszystkie mniejsze siły polityczne, a
sprzyja tylko silnym partiom. Powoduje to sytuację, w której znaczna część społeczeństwa nie ma
swojej reprezentacji w parlamencie.
2/ Ordynacja większościowa przyczynia się do powstawania rządów jednopartyjnych. Może to być
zagrożeniem dla naszej - jeszcze nie ukształtowanej do końca - młodej demokracji.
3/ W tej chwili jest za późno na zmianę ordynacji, bo praktycznie trwa już kampania wyborcza i nie
jest to dobry czas na eksperymenty ustrojowe.
Marszałek podziękował mówcom i oddał głos publiczności. Jako pierwszy
głos zabrał przedstawiciel Platformy Obywatelskiej - Andrzej Mulawa.:
1/ PO zdecydowanie opowiada się za zmianą obecnej ordynacji, bo chce oddać prawo decydowania o
wyborze swoich przedstawicieli ludziom.
2/ Ordynacja większościowa jest dla zdecydowanej większości wyborców nieczytelna, a przez to
przyczynia się do większej absencji wyborczej.
3/ Ordynacja większościowa pozwoli rozbić dzisiejszą oligarchię
partyjną i umożliwi uzdrowienie
państwa.
Kolejnym mówcą był przedstawiciel Prawa i Sprawiedliwości - Sławomir
Zawiślak:
1/ Wprowadzenie ordynacji większościowej może spowodować, że do parlamentu będą kandydować tylko
ludzie bardzo bogaci, których będzie stać na opłacenie kosztów kampanii wyborczej.
2/ Ordynacja większościowa z 1-mandatowymi okręgami wyborczymi stwarza zagrożenie
"kupowania" głosów wyborczych przez podejrzanych biznesmenów szukających ochrony w
postaci immunitetu.
3/ Ordynacja większościowa przyczyni się do trwałego podziału na "lewicowy zachód" i
"prawicowy wschód", co może być groźne dla spoistości państwa.
Marszałek debaty oddał następnie głos kolejnemu zwolennikowi
propozycji - Henrykowi Kąkolowi. Stwierdził on, że jego doświadczenia polityczne wskazują, że
należy obecna ordynacje zmienić i podał przykłady posłów, którzy zaraz po wyborze tracili
zainteresowanie swoim okręgiem wyborczym. Ludzie nic w takiej sytuacji nie mogą zrobić, powoduje to
frustrację i niechęć do udziału w życiu publicznym. Konieczne jest wprowadzenie przepisów
pozwalających na większą kontrolę społeczną członków parlamentu.
Następnym debatantem był zwolennik tezy opozycyjnej - Mariusz Głąb.
Stwierdził on, że wcale nie jest prawda, że ordynacja większościowa przyczyni się do powstania
sprawnego rządu. W wyniku wyborów większościowych do sejmu może wejść znaczna grupa osób
przypadkowych, które trzeba będzie "przekupywać" różnymi koncesjami, by poparły rząd.
Przyczyni się to do jeszcze większego zła niż obecnie. Ze swojej strony zaproponował rozwiązanie
kompromisowe, czyli wprowadzenie ordynacji mieszanej, opartej na wzorach niemieckich.
Nie było więcej zgłoszeń do udziału w dyskusji. Marszałek podziękował
wszystkim uczestnikom i publiczności za merytoryczna i ciekawą debatę. Stwierdził, że przyczyni się
ona zapewne do większej aktywności obywateli i przyczyni się do zainicjowania ogólnopolskiej
dyskusji na temat rozwiązań ustrojowych w Polsce. Na zakończenie marszałek zaprosił wszystkich do
udziału w następnej debacie na temat bonu oświatowego, która została wyznaczona na dzień 29
października br. na godz. 16.00 w siedzibie Zamojskiego Stowarzyszenia samorządowego w
Zamościu.
Protokołował: Grzegorz Pupiec
na początek
Czy ordynacja większościowa z
1-mandatowymi okręgami wyborczymi powinna zastąpić obecną ordynację?, Wolborm 27
października br.
Władza obok społeczeństwa
-"Co tu dyskutować o posłach, skoro ludzie w Wolbromiu nie
wiedzą, kto jest ich radnym!" - mówili mieszkańcy naszego miasta podczas kolejnej debaty
zorganizowanej przez "Wieści Wolbromskie" w remizie OSP Wolbrom 27 października. I
chociaż tematem debaty była ordynacja wyborcza do Sejmu, to jednak od spraw lokalnych, jak zwykle,
nie sposób było uciec...
-"Jeśli wybrcy nie będą interesowali się pracą i poczynaniami zarówno posłów, jak i wybranych
przez siebie radnych, to żadna ordynacja, ani żadne nowe regulacje prawne nic nie pomogą" -
argumentował Dariusz Gorgoń - jedyny radny Rady Miejskiej w Wolbromiu uczestniczący w dyskusji.
-"Mamy przecież przykłady parlamentarzystów wybranych w wyborach większościowych, myślę tu o
senatorach Stokłosie czy Gawroniku i zastanawiam się, czy wyborcy są zadowoleni z ich prcy?" -
ciągnął swoją myśl radny, nawiązując przy okazji do warunków lokalnych. -"W każdej lokalnej
społeczności znajdzie się jakiś miejscowy przedsiębiorca, który mając ogromny atut w ręku w postaci
możliwości zatrudnienia potencjalnych wyborców, zawsze będzie wygrywał wybory. Na naszym podwórku
jest dokładnie tak samo. Ale co z tego? Czy o to chodzi, aby stale w gremiach decyzyjnych zasiadali
ci sami ludzie? A gdzie wymiana elit? Gdzie dopływ świeżej krwi?"
Niektórzy słusznie przypomnieli historię wyborów samorządowych sprzed kilkunastu lat, kiedy to w
małych gminach, jak Wolbrom, wybieraliśmy radnych według ordynacji większościowej, w okręgach
jednomandatowych. Podobno wcale nie było wtedy łatwiej stworzyć stabilną większość w Radzie
Miejskiej.
Zlikwidować Senat?
Jeden z dyskutantów przytomnie zauważył, że jeśli wprowadzimy system wyborów do Sejmu w
jednomandatowych okręgach, to czym one będą się różnić od wyborów do Senatu? W tym kontekście
propozycja Platformy Obywatelskiej, która zbiera podpisy pod referendum, w którym chce zaproponować
Polakom właśnie jednomandatowe okręgi wyborcze, połączone ze zmniejszeniem liczby posłów oraz
likwidację Senatu wydaje się rozsądna. Bronił jej podczas debaty przedstawiciel tej partii
Stanisław Kołodziej, ale argumenty oponentów były równie logiczne. -"Zmniejszenie liczby
posłów da niezauważalne oszczędności w budżecie państwa, ale znacząco oddali posła od wyborców.
Okręgi wyborcze będą wtedy większe" - mówili, pytając retorycznie, kto w Wolbromiu widział
posła? -"Przyjeżdżają, gdy trwa kampania wyborcza, a przez cztery lata ich nie ma" -
narzekali uczestnicy debaty, podając jako pozytywny przykład działalność posła Jacka Soski, którego
biuro poselskie w Urzędzie Miejskiem w Wolbromiu było wprost oblegane przez mieszkańców.
Polemizując dalej z propozycjami jednomandatowych okręgów wyborczych i zmniejszeniem ich liczby,
przeciwnicy tej koncepcji zauważali, że takie rozwiązanie będzie faworyzować dotychczasowych
posłów, umiejących zaistnieć w mediach i znających sposoby wpływania na zachowania wyborców, ale
niekoniecznie dobrze wypełniających swój mandat podczas kadencji. -"Zobaczcie Państwo, kogo
pokazuje nam telewizja? Ciągle te same twarze, ciągle te same partie i grupy towarzyskie. Tylko czy
to jest dobre dla Polski? Czy możemy powiedzieć, że jesteśmy z naszego państwa zadowoleni?" -
pytali...
Wielu dyskutujących powątpiewało także w propozycję likwidacji Senatu. -"Przed wyborami wiele
partii wysuwa taki postulat, ale jakoś nikt nie może go zrealizować" - mówiono. -"W
kampanii wyborczej kandydaci SLD też o tym dużo mówili, a jak zdobyli w Senacie większość, to jakoś
temat zniknął." Podczas dyskusji padł także postulat przekształcenia Senatu w izbę
samorządową, do której mogłyby kandydować jedynie osoby już wcześniej wybrane do niższych szczebli
samorządu. Taka Izba Wyższa stałaby na straży interesu samorządu lokalnego w Polsce. A dzisiaj mamy
do czynienia ze swoistym dublowaniem się obu izb. Gdy wybory wygrywa jedna partia, to ma z reguły
większość zarówno w Sejmie jak i Senacie, zatem istnienie obu izb staje się bezcelowe.
Jednak reformę systemu wyborczego należy, zdaniem części dyskutantów, rozpocząć od likwidacji
zapisu o utrzymywaniu partii politycznych z kieszeni podatnika. -"Każdy kij ma dwa końce"
- mówili inni. -"Jeśli otworzy się możliwość finansowania kampanii przez duży biznes, to
zacznie się kupowanie posłów" - argumentowano. -"A myślą Państwo, że dzisiaj tego
zjawiska nie ma?" - mówili z kolei inni...
System prezydencki?
-"Jednomandatowe okręgi spowodują jeszcze większy paraliż podczas wyłaniania rządu niż
dotychczas" - mówili przeciwnicy koncepcji wyborów większościowych. -"Do Sejmu może
dostać się wielu posłów mających lokalne poparcie, ale nie należących do żadnych większych
organizacji czy partii. Jak z tej masy wyłonić stabilny rząd? Wydaje się, że w tej sytuacji
otwieramy tylko drogę korupcji." Rozwinięciem koncepcji jednomandatowych okręgów wyborczych
powinno być, zdaniem sporej grupy dyskutantów, wprowadzenie systemu prezydenckiego, w którym
wyłoniony w drodze powszechnych wyborów prezydent jest zarazem szefem rządu. -"W przeciwnym
razie jednomandatowe okręgi nie mają szans" - mówili wręcz zwolenniecy systemu prezydenckiego.
Obecnie mamy bowiem do czynienia z sytuacją, gdy silny prezydent niewiele może, a słaby premier,
podatny na zmienne układy większości parlamentarnej, posiada ogromne kompetencje. -"To
prowadzi do obserwowanego od lat paraliżu decyzji w naszym kraju" - mówiono. -"Nie można
tego pogłębić wprowadzając do parlamentu posłów nie związanych zupełnie z żadnymi partiami."
Również przy tej okazji odniesionio się do obecnej sytuacji w samorządach, w których wybrany w
wyborach powszechnych burmistrz czy wójt powołuje sobie współpracowników, tworząc lokalny
"rząd". -"Należy iść w tym kierunku, bo na dłuższą metę taki system się
sprawdza" - mówiono.
Gdzie są nasi radni?
-"Którzy radni mają dyżury?" - pytano w dyskusji, która jak pokazuje doświadczenie,
zawsze dryfuje w kierunku spraw lokalnych. W końcu, jak to mówią, "bliższa koszula
ciału". -"Polski i tak w wolbromskiej remizie nie naprawimy, ale naszą gminę - być
może" - mówiono przechodząc do spraw związanych z funkcjonowaniem samorządu w gminie Wolbrom.
-"Niektórzy radni może i mają dyżury, ale w godzinach, w których większość ludzi pracuje.
Podobnie jest z sesjami Rady Miejskiej" - mówiono. -"Jak mieszkańcy mają interesować się
tym, co dzieje się na sesjach, skoro one odbywają się w godzinach południowych? Przecież normalni
ludzie o tej porze pracują!" Jak przypomniał przy tej okazji radny Dariusz Gorgoń, przed wojną
sesje rozpoczynały się w godzinach popołudniowych i ciągnęły do późnych godzin nocnych, aby każdy
mógł w nich uczestniczyć. Może warto byłoby powrócić do tej dobrej zasady...? Dyskutujący zarzucali
także brak informacji o organizowaniu posiedzeń sesji w gablotach Urzędu Miasta i Gminy, jak
również słabą informację o podjętych uchwałach. -"Mieszkańcy nie przychodzą na sesje, ale
ostatnio także i urzędnicy gminni w nich nie uczestniczą. Na ostatniej sesji nie było
wiceburmistrza, pani sekretarz i wiekszości naczelników wydziałów" - zauważono z
oburzeniem.
Władza coraz dalej od społeczeństwa?
-"Prawada jest taka, że władza oddala się od społeczeństwa"
- tak brzmiało podsumowanie tej części dyskusji. I tyczyło ona zarówno władzy centralnej, jak i
samorządowej. -"Podczas pierwszych wyborów w roku 1989 jeszcze kandydaci jeździli, pokazywali
się, rozmawiali z wyborcami. A dzisiaj? Szkoda gadać..."
-"Okręgi wielomandatowe także nie uchroniły nas przed wypaczeniami" - mówił radny Dariusz
Gorgoń. -"Pierwszego dnia po wyborach jednego radnego już z nami nie było, a druga osoba
odeszła za chwilę, bo burmistrz zaproponował jej nagrodę." Analizowano te i inne przypadki,
jedynie w kolejnych wyborach widząc możliwość weryfikacji poczynań osób już wybranych. Narzekano
przy tej okazji na słabą pamięć naszych wyborców i nadmierną skłonność do wybaczania kardynalnych
błędów, nieuczciwości i zwykłego oszukiwania wyborców. -"W demokracji jedyną i nasilniejszą
bronią społeczeństwa jest kartka wyborcza" - apelowano. -"I czasami niezależna
prasa" - zwracając się przy tej okazji do mnie, jako redaktora "Wieści
Wolbromskich", aby gazeta opisywała i podawała do publicznej wiadomości wszystko co dzieje się
na sesjach Rady Miejskiej, komisjach i urzędzie. Padła nawet pod adresem przedstawiciela
wolbromskiego portalu internetowego www.wolbrom.info propozycja transmitowania obrad na żywo, co
spotkało się ze sporym zainteresowaniem.
Może już niedługo, siedząc wygodnie w fotelu, przed ekranem naszego monitora, będziemy mogli
usłyszeć, o czym dyskutują nasi wybrańcy...
Wojciech Szota
na początek
Jednomandatowe okręgi
wyborcze, 27 października br.
Debata zorganizowana została w ramach projektu ogólnopolskich
debat publicznych "Jakie państwo?" przez Biuro Poselskie Jana Rzymełki przy wsparciu
Stowarzyszenia Młodych Demokratów.
W debacie wzięli udział po stronie propozycji :
Agnieszka Kucharczyk - licealistka IV LO im. ST. Staszica w Sosnowcu, SMD; Marcin Bogacz-Noras -
student politologii UŚ, SMD; oraz poseł PO Jan Rzymełka;
po stronie opozycji:
Eryk Schuman - student WSB w Chorzowie oraz WPiA UŚ, bezpartyjny; Maciej Drogoń - licealista I LO w
Katowicach, bezpartyjny; oraz poseł SLD Zbyszek Zaborowski.
Prowadząca debatę: Anna Pawelec - Stowarzyszenie Szkoła Liderów.
Mówcy debaty są w pełni niezależni i proszą o nie utożsamianie ich z posłami występującymi w
drużynach.
Debata przeprowadzona została w stylu debaty politycznej, której celem jest promocja
społeczeństwa obywatelskiego przez publiczną konfrontację poglądów społeczeństwa na propozycję
zmiany ordynacji wyborczej do Sejmu z uwzględnieniem JOW. Obecna na debacie publiczność miała
okazję do wypowiedzenia się w kwestii JOW, a także oceny argumentacji obu stron.
W momencie otwarcia debaty z publiczności przerodziła się ona w burzliwą dyskusję, pojawiły się
odniesienia do systemów zachodnich oraz przykładów amerykańskich. Mówcy począwszy od teoretycznych
przytoczeń systemów wyborczych oraz zwróceniu uwagi zarówno na wady, jak i zalety obecnej ordynacji
wyborczej skupili się bardziej na praktycznych przykładach mankamentów proporcjonalnej ordynacji
wyborczej, a także na wyeksponowaniu korzyści z wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych do
Sejmu. Poruszono kwestie "spadochroniarzy" startujących z list partyjnych, kwalifikacji
zawodowych kandydatów do Sejmu, a także padły deklaracje o stworzeniu bipolarnej sceny politycznej.
Mówiąc o realizacji zmiany ordynacji zwrócono uwagę na konieczność zmiany Konstytucji, jednocześnie
nawiązując do akcji PO 4xTAK. Po rozpatrzeniu wszystkich za i przeciw zakończyliśmy debatę
głosowaniem. Zdecydowaną większością, wygrała strona popierająca JOW.
Dziękujemy wszystkim za przybycie oraz czynny udział, jak również zapraszamy do wzięcia udziału w
planowanej na listopad debacie nt.: "Progresywnego systemu podatkowego".
Organizator:
Anna Pawelec
na początek
Czy straciliśmy wchodząc do
Unii Europejskiej, Gniew, 28 października 2004 r.
W dniu 28.10.2004 r odbyła się w miejscowości Gniew debata, poświęcona korzyściom i skutkom wejścia
Polski do UE pt. "Czy straciliśmy wchodząc do Unii Europejskiej". Debatę
zorganizowało Towarzystwo Edukacyjne "Wiedza Powszechna" we współpracy z Referatem
Promocji i Informacji Urzędu Gminy w Gniewie, tamtejszym Gimnazjum im. Gen. Józefa Hallera oraz
Zespołem Szkół w Opaleniu.
Debatę, w roli marszałka, prowadził Mikołaj Sałański, a sekretarzem był Tadeusz Podymiak - obaj
reprezentujący Towarzystwo.
Po stronie "propozycji", a więc zwolenników tezy, że zyskaliśmy na wejściu do Unii
Europejskiej zasiedli: Przemysław Ryszkowski - specjalista ds. projektów europejskich w
Towarzystwie Edukacyjnym "Wiedza Powszechna" (przedstawił stanowisko strony); Barbara
Szopińska - pełnomocnik burmistrza ds. projektów europejskich (odpowiadała na pytania); Maciej
Kęsicki - Gimnazjum im. J.Hallera w Gniewie (podsumował stanowisko strony).
Naprzeciw zasiedli zwolennicy tezy, że na wejściu do struktur UE Polska jak do tej pory straciła.
Pogląd ten reprezentowali: Bolesław Stąporek - zastępca prezesa Towarzystwa Edukacyjnego
"Wiedza Powszechna" (przedstawił stanowisko strony); Grażyna Szester - ekspert edukacji
europejskiej (odpowiadała na pytania) oraz Katarzyna Krzywicka z Zespołu Szkół w Opaleniu
(podsumowała stanowisko strony).
Ponadto w debacie uczestniczyli goście: Stanisław Lamkiewicz - sekretarz gminy Gniew oraz Mirosław
Narloch - kierownik Wydziału Edukacji Urzędu Gminy Gniew.
Na widowni zasiedli uczniowie obu wspomnianych wcześniej szkół w liczbie ok. 60 osób.
Debata przebiegała sprawnie i bez zakłóceń. W wyniku głosowania przeprowadzonego na jej zakończenie
zwyciężyła opcja pro-europejska i to znacząco - tylko przy 5 głosach przeciwnych.
Cel debaty - przekazanie wiedzy na temat korzyści i skutków naszego członkostwa w UE, jak również
zaangażowanie lokalnej społeczności w sprawy z tym członkostwem związane - został osiągnięty, czego
dowodem są, powstałe podczas obiadu, propozycje współpracy przy pisaniu wniosków o dotacje unijne
na potrzeby gminy Gniew.
Debata w Klukowej Hucie gmina Stężyca w powiecie kartuskim
W dniu 29 października .2004 r. przeprowadzono w miejscowości Klukowa Huta
debatę, poświęconą korzyściom i skutkom wejścia Polski do Unii Europejskiej, pod nazwą "Czy
straciliśmy wchodząc do Unii Europejskiej". Debatę zorganizowało Towarzystwo Edukacyjne
"Wiedza Powszechna" we współpracy z Gazetą "Aktualności Stężyckie" i Gimnazjum
w Klukowej Hucie.
Debatę, w roli marszałka, prowadził Tadeusz Podymiak, a sekretarzem był - Mikołaj
Sałański
W debacie uczestniczyli uczniowie Gimnazjum w Klukowej Hucie.w ilości 30 osób oraz
grupa nauczycieli z dyrektorem Grzegorzem
Przepiórskim.
Ponadto w debacie uczestniczyli goście z sekretarzem Urzędu Gminy w Stężycy panem Tomaszem
Brzoskowskim i Wioleta Lemparty z "Aktualności Stężyckich".
Debata przebiegała sprawnie i bez zakłóceń. W wyniku głosowania przeprowadzonego na jej zakończenie
28 osób potwierdziło stanowisko aprobujące wejście Polski do Unii Europejskiej.
W najbliższym numerze gazety "Aktualności Stężyckie" będzie zamieszczona relacja z
debaty.
Cel debaty - przekazanie wiedzy na temat korzyści i skutków naszego członkostwa w UE, jak również
zaangażowanie lokalnej społeczności w sprawy z tym członkostwem związane - został osiągnięty.
na początek
Bon oświatowy powinien zastąpić
obecny system finansowania szkolnictwa średniego, Zamość 29 października br.
Debata odbyła się w dniu 29 października br. w siedzibie ZSS w Zamościu, przy ul. Bazyliańskiej
3/16. Zaproszenia do udziału w debacie zostały rozesłane do przedstawicieli oświaty, związków
nauczycielskich i mediów. Afisze ogłoszeniowe zostały rozwieszone na tablicach ogłoszeń w
Zamościu (zał. Nr 3). W debacie wzięło udział 15 osób (zał. Nr 4).
Debatę rozpoczął marszałek Artur Kondrat. Marszałek przywitał zaproszonych gości, przedstawił temat
dzisiejszej debaty oraz przedstawił głównych przedstawicieli stron debaty. Następnie oddał głos
przedstawicielowi opowiadającej się za wprowadzeniem bonu oświatowego - Ryszardowi Maciejewskiemu,
który sformułował następujące tezy:
1. Bon oświatowy jest orężem, który pozwala rodzicom uczniów uniezależnić się od urzędników,
decydujących o polityce edukacyjnej.
2. Bon oświatowy przyczyni się do zaniku zjawiska rejonizacji, czyli przypisania ucznia do tej
szkoły, która znajduje się najbliżej jego miejsca zamieszkania.
Następnie głos zabrał zwolennik opozycji - Krzysztof Rusztyn:
1. Bon oświatowy wzmocni zjawisko segregacji uczniów lepszych i gorszych. Uczniowie z
najlepszymi świadectwami będą się grupować w najlepszych szkołach. Selekcja, zwłaszcza na poziomie
niższym jest bardzo niekorzystna.
2. Bon oświatowy może funkcjonować tylko w większych aglomeracjach, gdzie znajduje się duża
liczba szkół, wśród których można wybierać. W mniejszych miejscowościach tego wyboru nie ma i bon
nic tu nie zmieni.
Kolejnym mówcą był Mirosław Brzozowski:
1. Bon oświatowy Funkcjonuje np. w Kwidzyniu od 10 lat, tam pieniądze są przekazywane przez
samorząd idą za uczniem, czyli są przekazywane szkole, którą wybierze rodzic ucznia.
2. Bon oświatowy powoduje, że dyrekcja szkoły czuje się bardziej odpowiedzialna przed
rodzicami, a nie urzędnikami.
3. Bon daje większy wpływ rodzicom na to co dzieje się w szkole.
Nie było więcej zgłoszeń do udziału w dyskusji. Marszałek podziękował
wszystkim uczestnikom i publiczności za merytoryczna i ciekawą debatę. Stwierdził, że przyczyni się
ona zapewne do większej aktywności obywateli i przyczyni się do zainicjowania ogólnopolskiej
dyskusji na temat rozwiązań ustrojowych w Polsce.
Protokołował Grzegorz Pupiec
na początek
Progresywny system podatkowy
jest niesprawiedliwy społecznie, 29 października 2004r.
Zebranych powitała Marszałek - Urszula Obuchowska. Powitała przybyłych
gości oraz przedstawiła dzisiejszych mówców.
Po stronie propozycji - pierwszy mówca - Marcin Romaniuk
drugi mówca - Eugeniusz Klimaszewski
trzeci mówca - Ewa Raczkowska
Po stronie opozycji - pierwszy mówca - Katarzyna Jasińska
drugi mówca - Barbara Radziewicz
trzeci mówca - Piotr Gryko
Głos zabrał pierwszy mówca przedstawiając tezy strony propozycji
1. Podatek progresywny:
a) zniechęca do inwestycji i rozwoju przedsiębiorczości
b) do czerpania wyższych zysków
c) prowadzi do omijania przepisów podatkowych.
Krótko uzasadnił każdą z tez.
Następnie głos zabrała pierwsza mówczyni po stronie opozycji, która zaprzeczyła tezom
przedstawionym przez stronę propozycji, uzasadniając, że:
a) system jest bardzo sprawiedliwy, ponieważ demokratycznym państwie bogaci powinni ponosić ciężar
utrzymania tej części społeczeństwa, które popadło w niebyt i bezradność i nie jest w stanie
zarobić na swoje utrzymanie.
b) zyski jakie czerpią ludzie wysoko uposażeni są z reguły wypracowywane przez robotników, którzy,
bardzo często pracują za najniższe wynagrodzenie, więc nie jest to system krzywdzący najbogatsze
elity.
c) Państwo musi wprowadzić mechanizmy pozyskiwania dochodów budżetowych, żeby zabezpieczyć środki
na potrzeby socjalne obywateli.
Marszałek oddała głos zebranym gościom. Z Sali nie padły żadne pytania, wobec czego przekazała głos
drugiemu mówcy po stronie propozycji, który rozszerzył uzasadnienie tezy, podkreślił, że w systemie
podatku progresywnego ludzie przedsiębiorczy będą dyskryminowani, że ten system będzie prowadził do
stagnacji w gospodarce.
Następnie głos zabrała mówczyni ze strony opozycji, argumentując tezę opozycji o sprawiedliwym
systemie podatku progresywnego, w którym bogaci płaca więcej, żeby dać szansę na godne życie
ludziom mało aktywnym, mniej wykształconym, zabezpieczyć godne warunki życia dla osób starszych i
niepełnosprawnych.
Marszałek oddała głos zebranym na sali. Przedstawiciel stowarzyszenia handlowców swojej wypowiedzi
odniósł się do dyskryminacji ludzi przedsiębiorczych, poparł stanowisko drugiego mówcy
podkreślając, że wprowadzenie takiego prawa podatkowego przyczyni się do omijania przepisów, w
konsekwencji będzie wymuszało łamanie prawa. Nikt z przybyłych nie zabrał poza tym głosu.
Wobec tego głos zabrała trzecia mówczyni, w swojej wypowiedzi podsumowała argumentację swoich
przedmówców, kończąc konkluzją, że w Państwie sprawiedliwości społecznej powinno się promować
przedsiębiorczość, przedsiębiorczość nie ja niszczyć.
Na zakończenie głos zabrał trzeci mówca po stronie opozycji, który jeszcze raz podkreślił, że
system progresywnego podatku jest sprawiedliwy, ponieważ ludzie przedsiębiorczy kształcą się z
pieniędzy podatników, podnoszą swoje kwalifikacje dzięki zyskom, jakie uzyskują z dochodów firmy
lub z racji swego stanowiska. Płacąc wyższy podatek partycypują w kosztach edukacji następnych
pokoleń. Zaznaczył, że we wszystkich demokratycznych Państwach bogaci wspierają biednych,
zabezpieczając z podatków środki w budżecie na godne życie ludzi słabych, starych lub schorowanych,
tych, którzy nie są w stanie pokryć kosztów swego utrzymania.
Nad przebiegiem obrad czuwał i protokołował Ryszard Surdyk.
na początek
Polska straciła na przystąpieniu do
Unii Europejskiej, Tarnobrzeg, 1 grudnia br.
1 grudnia 2004 roku, w południe w I Społecznym Liceum w Tarnobrzegu
została przeprowadzone debata "Polska straciła na przystąpieniu do Unii
Europejskiej". Pomysł został wysunięty przez Szkołę Liderów, a zorganizowaniem zajęła się p.
Renata Dąbrowska. W debacie starły się dwa zespoły uczniów, prezentujące przeciwne poglądy. Każda z
grup liczyła pięciu uczestników. Grupę propozycji, zgadzającą się ze stwierdzeniem, że
przystąpienie do Wspólnoty przyniosło naszemu krajowi straty, reprezentowali: Michał Żak, Olga
Maik, Barbara Chrząstek, Paweł Lenard i Ewa Kołodziej. Ich argumenty starała się odeprzeć grupa
opozycji w składzie: Paweł Bajorski, Kamil Głowacki, Sebastian Stępniowski, Tomasz Kawiorski i
Agata Bochyńska. W debacie udział wzięli także zaproszeniu goście: p. Urszula Żak (europeistyka)
brat Dawid Kabza (dominikanin), p. Witold Bochyński (ekonomista), p. Bogdan Bajorski (ekonomista).
Nad porządkiem czuwała i prowadziła debatę Monika Szwarc. Czas wystąpień kontrolował Michał
Suchodolski. Rolę sprawozdawców pełniły Danuta Czaderska i Anna Widz. Całe wydarzenie obserwowała
licznie zgromadzona publiczność.
Debatę rozpoczęła krótkim przemówieniem pani dyrektor Maria Orzeł-Łysiak, uzasadniając, że temat
jest wciąż aktualny. Stwierdziła, że uczestnictwo w debatach rozwija i dowodzi prawdziwości słów,
że "uczymy się dla życia, nie dla szkoły". Jako pierwszy głos w dyskusji zabrał Michał
Żak z klasy III gimnazjum. Zaprezentował on stanowisko swojego zespołu, wysunął pierwsze argumenty.
Stwierdził, że Polsce zabrana została część suwerenności i niezależności. Uznał, że Polska po
przystąpieniu do Unii nie uzyskała tych samych prawach co inni. Potwierdził to położeniem rolników
polskich, którzy w stosunku do swoich Zachodnich sąsiadów dostają tylko 50% dopłat. Ponadto ukazał,
że tylko niektóre rynki pracy zostały dla nas otwarte. Unia boi się bowiem wykwalifikowanych
polskich pracowników. Przystąpienie do Unii, jego zdaniem, spowodowało także, że Polska stała się
pionkiem w rękach najbogatszych krajów europejskich. Wraz z akcesją wzrósł VAT na produkty
budowlane, spożywcze, a także higieniczne pieluszki. Żartobliwie dodał, że spowodować to może
jeszcze większy spadek przyrostu naturalnego w Polsce. Na wygłoszenie dalszej części przemówienia,
niestety zabrakło mu czasu.
W odpowiedzi na wystąpienie Michała, głos zabrał pierwszy mówca z zespołu opozycji - Paweł
Bajorski, uczeń III klasy gimnazjum. Przedstawił on kontrargumenty i zaprezentował stanowisko
swojej grupy. Skupił się głównie na kwestii dopłat i korzyści z nich płynących, także tych przed
przystąpieniem do Unii. Wymienił programy wprowadzone w naszym kraju przez UE, które pomogły Polsce
się rozwinąć. Przedstawił działanie programu ISPA dotyczącego ochrony środowiska. Fundusze
otrzymane z Unii pozwoliły na wybudowanie oczyszczalni i przeprowadzeniu wielu innych
przedsięwzięć. Jako kolejną szansę zaprezentował program SAPARD poprawiający konkurencyjność
rolnictwa i mający na celu dostosowanie do norm unijnych. W wyniku jego działania, na rolnictwo
zostały przeznaczone dopłaty bezpośrednie w wysokości 6,7 miliarda złotych. Omówił także
prosperowanie programu PHARE wspierającego małe i średnie przedsiębiorstwa. Przed usłyszeniem
dzwonka zwiastującego koniec czasu zdołał jeszcze wspomnieć o programie SOKRATES podnoszącym poziom
kształcenia.
Jako druga z grupy propozycji wystąpiła Olga Maik, uczennica klasy II liceum. Krytykując
administrację unijną, poruszyła temat korupcji i braku zaufania obywateli do organów publicznych.
Podkreśliła, że podobne zarzuty są kierowane przez Unię pod adresem Polski. Zaryzykowała
stwierdzenie, że kraje Unii Europejskiej są podzielone na "równych i równiejszych".
Polska jako kraj gorzej rozwinięty gospodarczo, automatycznie posiada mniejszą pozycję na arenie
europejskiej. Za wadę systemu unijnego uznała także brak wspólnej polityki zagranicznej w stosunku
do Iraku. Decyzja w tej kwestii należała do każdego kraju, nie podjęto jednoznacznych działań
- Polska i Hiszpania poparły interwencję zbrojną, wyróżniając się wśród innych krajów UE.
Wejście do Unii, które miało pomóc w rozwoju kultury, paradoksalnie go hamuje. Przejawia się to w
zwiększeniu stawki VAT z 7 na 22% na książki i bilety do kin.
Opozycjonista Kamil Głowacki uczeń II klasy liceum, bardziej niż na odpieraniu argumentów
skupił się na przedstawieniu własnego stanowiska i korzyści płynących z przystąpienia do Wspólnoty.
Jego przemówienie cechowało opanowanie i spokój, a także przekonanie o własnych racjach. Zaczął od
udowodnienia, że Unia jednak wspiera kulturę. Przytoczył przykład renowacji polskich zabytków,
m.in. Wawelu i Zamku Królewskiego w Warszawie. Jako ciekawostkę podał pielęgnowanie dialektów
rodzimych na Warmii. Przedstawił także aspekt ekonomiczny, dotyczący konkurencji na Polskim rynku.
Stwierdził, że Unia kładzie nacisk na rozwój konkurencji, dąży do świadczenia usług lepszej jakości
i obniżenia cen. Unia dotuje także budowę autostrad i sieci kolei. Pomimo że dokończeniu jego
przemówienia przeszkodziła tabliczka "koniec!" usiadł z uśmiechem na ustach, za co został
nagrodzony brawami.
Po tych wystąpieniach nastąpiła seria pytań. Przedstawicielka obozu propozycji - Barbara
Chrząstek z klasy II liceum wysunęła trzy pytania. Pierwsze dotyczyło kwestii rolnictwa, w którym
pracuje 26% ludności i problemu zatrudnienia rolników nie posiadających wyższego wykształcenia,
którzy mieliby zrezygnować z pracy w tym sektorze. Drugie miało związek z Konstytucją Europejską,
która wydaje się być niejasna. W jaki więc sposób ma ona prowadzić do demokratyzacji życia
społecznego? Ostatnie pytanie odnosiło się do administracji. Barbara zadała pytanie w jaki sposób
UE chce doprowadzić do wzrostu poziomu gospodarczego przy jednoczesnym rozbudowywaniu aparatu
administracyjnego.
Tym pytaniom czoła stawić musiał mówca opozycji, uczeń III klasy liceum - Sebastian
Stepniowski. Podważył on liczbę 26% zatrudnionych w rolnictwie, szacując liczbę rzeczywistą na 13%.
Powiedział także o szansie jaką posiadają młodzi ludzie rezygnujący z rolnictwa. Mają oni możliwość
dostać dożywotnie renty za przekazanie swoich gospodarstw innym. Zapobiegnie to także rozdrobnieniu
rolnictwa. Z biegiem czasu sektor usług zastąpi rolnictwo. Odniósł się także do demokratyzacji.
Uznał, że Parlament Europejski powinien ustalać tylko najważniejsze zarządzenia, natomiast
szczegółami powinny zająć się konkretne państwa. Niestety czas nie pozwolił mu na odpowiedzenie na
trzecie z pytań. Następnie przystąpił do zadawania pytań. Pierwsze dotyczyło ustosunkowania się do
problemu eksportu, który według grupy opozycji miał tylko pozytywny wydźwięk - zwiększył się on
bowiem i wpłynął na rozwój firm. Drugie pytanie poruszało kwestię konkurencyjności rynku i
standaryzacji w każdym aspekcie życia. Chciał on poznać stosunek przeciwników Unii do tego
zagadnienia.
Barbara przystąpiła do odpierania ataku na pierwsze pytanie. Stwierdziła, że eksport nie
zawsze jest opłacalny. Ukazała alternatywę dla firm uwzględniając USA i kraje wschodnie jako rynki
zbytu. Na drugie pytanie udzieliła zwięzłej odpowiedzi. Wyraziła obawę, że standaryzacja prowadzi
do ogromnych kosztów, przez co może zabraknąć pieniędzy na świadczenia socjalne.
Po tych wystąpieniach nastąpił czas na pytania, sugestie i refleksje ze strony publiczności.
Nikt jednak nie odważył się zabrać głosu. Przystąpiono więc do drugiej tury pytań - zadawanych
przez mówców czwartych. Paweł Lenard, licealista z klasy II, przedstawiciel obozu propozycji zadał
trzy pytania. Zapytał czy w związku z dążeniem do wyrównania poziomu nauczania, Polska będzie
zmuszona do obniżenia aktualnie wysokiego szczebla edukacji. Kolejne brzmiało: "Jak zacofana
gospodarczo Polska dogoni kraje Unii, skoro po pewnym czasie ustaną dopłaty?". Trzecie pytanie
dotyczyło rozdźwięku kulturowego i moralnego, a także upadku wartości, do którego prowadzi postęp.
Zapytał czy wobec tego Unia faktycznie przyczynia się do rozwoju humanizmu czy wręcz
przeciwnie.
Tomasz Kawiorski, uczeń klasy III liceum, w swoim wystąpieniu powrócił jeszcze do kwestii
eksportu poruszonej wcześniej. Stwierdził, że przyczynia się on do rozwoju firm i jest motorem
polskiej gospodarki, za przykład podał przedsiębiorstwo Solaris produkujące autobusy. Dodał, że
eksport z Europą jest bardziej opłacalny niż z USA. Powracając do odpowiedzi na pytania Pawła, że
wyrównanie poziomu wpływa pozytywnie na rozwój kraju i wzrost konkurencyjności, co jest korzystne
dla klientów. Jako korzyści płynące z akcesji wymienił dopłaty, wspieranie kultury, polityki
regionalnej i wzrost PKB, który osiągnął 7%. Ograniczony czas, nie pozwolił mu jednak na
dokończenie swojej wypowiedzi. Przystąpił do zadawania pytań. Ukazał jak ważna jest współpraca,
przytoczył znane powiedzenie "zgoda buduje, a niezgoda rujnuje" i zapytał w jakiej
sytuacji byłby nasz kraj gdyby nie akcesja. W drugim pytaniu poruszył kwestię uniezależnienia od
Rosji, a trzecie dotyczyło rolnictwa i kwestii dopłat. Zażądał przedstawienia innej alternatywy,
która mogłaby rozwiązać ten problem gospodarczy.
W odpowiedzi Paweł Lenard podważył 7% wzrost PKB, uznając że wyniósł on jedynie 2%. Odwołując
się do pierwszego pytania dotyczącego jedności państwa, stwierdził, że kraje wysoko rozwinięte jak
Francja czy Niemcy, traktują Polskę jak piąte koło u wozu i nie liczą się z jej zdaniem. Ponadto
struktury Unii są skorumpowane co wpływa na spadek PKB. Zaznaczył, że konkurencyjność w UE podąża w
złym kierunku. Prowadzi ona bowiem do upadku małych przedsiębiorstw, w miejsce których powstają
supermarkety. Skutkiem tego może być dyktowanie przez nie cen, które będą zbyt wysokie dla
przeciętnych obywateli. Paweł nie przedstawił żądanej przez Tomasza alternatywny w kwestii
rolnictwa.
Nadszedł czas na wypowiedzi ekspertów. Zabierając głos, byli pod wrażeniem znajomości tematu,
wnikliwego przedstawienia go przez uczestników debaty i krytycznego podejścia. Jako pierwsza
wystąpiła Urszula Żak. Próbowała zachować bezstronność i ukazać zarówno plusy i minusy. Zaznaczyła,
że błędne jest stanowisko Polaków, pragnących jedynie korzystać z dobrodziejstw Wspólnoty nie dając
nic w zamian. Wyraziła obawę, że będziemy musieli zwracać pieniądze, jeśli nie wykorzystamy ich
właściwie. Za przykład nieodpowiedzialności Polaków, uznała sprawę dotacji na rzecz opery na Górnym
Śląsku, które wykorzystano sprzecznie z pierwotnymi założeniami. W wyniku tych nieodpowiedzialnych
działań, nasz kraj będzie zmuszony zwrócić koszty. Za zaletę akcesji uznano zniesienie granic, co
się wiąże z zanikiem kontroli i wzrostem komfortu podróży.
Następnie głos zabrał Witold Bochyński. Stwierdził, że nawet w negatywach można znaleźć
pozytywy. Jako pierwszą poruszył sprawę dopłat, mówił o dobrodziejstwach z nich płynących, o ile
wykorzysta się je właściwie. Przedsiębiorstwa mogą otrzymać dopłaty nawet w wysokości 50-65%, a
samorządy przy własnym wkładzie 15% dostają resztę pieniędzy od Unii jako wsparcie. Dodał, że
Polska ma możliwość korzystania z 4 Funduszy Strukturalnych a także Funduszu Spójności. Podkreślił,
że Unia ma szczególny wpływ na rozwój naszego regionu i województwa, który złożył najwięcej
wniosków i otrzymał znaczne dotacje. Odniósł się także do wpływu Polski na działania Unii.
Zaznaczył, że dzięki dużej liczbie posłów polskich w Parlamencie Europejskim, podejmowane tam
decyzje zależą w sporej mierze od nas. Nawiązał także do podniesienia poziomu życia po akcesji.
Kolejna przemowa należała do brata Dawida Kabzy. Pochwalił uczestników debaty, ale zaznaczył,
że wyznaczony czas ograniczał pole do popisu. Poruszył problem wartości moralnych w UE. Podkreślił,
że należy zadbać o to, aby nie zginęły, lecz decyzja w tej kwestii należy do parlamentów
poszczególnych państw.
Na aspektach ekonomicznych skupił się kolejny mówca - Bogdan Bajorski. Stwierdził, że
korupcja nie jest tworem UE, istniała powiem od pojawienia się pieniądza. Powiedział, że Unii
zawdzięczamy wolność mediów, która przyczyniła się do przedstawiania prawdziwego obrazu wydarzeń i
świata. Zastrzegł, że korzyści akcesji będą widoczne w pełni dopiero w przyszłych
dziesięcioleciach, ponieważ procesy gospodarcze zachodzą powoli. Orzekł, że aktualnie trzeba skupić
się na odpowiednim wykorzystaniu danych nam funduszy - należy brać przykład z Irlandii i
Hiszpanii, które wspaniale zagospodarowały pieniędzmi. Powiedział, że na razie równości w
przyznawaniu funduszy być nie może, bo potrzeby poszczególnych krajów są zróżnicowane. Pieniądze
wpłacane do wspólnego skarbca, będą odbierane w postaci dofinansowań i programów. Na koniec
podkreślił, ważną funkcję jaką pełni eksport, ustala on bowiem kurs walutowy.
Podsumowanie całej debaty należało do piątych mówców z zespołu propozycji jak i opozycji. Ewa
Kołodziej - oratorka pierwszej grupy odniosła się do własnych przemyśleń i głosów ekspertów.
Stwierdziła że tak naprawdę do świata powszechnego dobrobytu i opieki społecznej spóźniliśmy się,
bo Unia przeżywa kryzys w zakresie ekonomicznym, religijnym i społecznym. Poruszyła także problem
podziału Unii wynikającego z braku jednoznacznego stosunku do konfliktu w Iraku. Następnie skupiła
się na kwestii wysokich świadczeń emerytalnych i starzejących się społeczeństw, co jest spowodowane
nowoczesnym stylem życia i spadkiem przyrostu naturalnego. Skrytykowała także poziom świadczeń
zdrowotnych i odpłatność za nie w niektórych krajach wspólnoty. Podkreśliła mizerny stan
szkolnictwa niższego i zwróciła uwagę na nierozwiązaną kwestię szkolnictwa wyższego, które ma stać
się odpłatne. Podsumowując, jeszcze raz uwydatniła, że Polska spóźniła się z wejściem do struktur
Unii i jej pozycja (może poza kwestią rolnictwa) jest przegrana, nie otrzymaliśmy bowiem tak
dobrych warunków przystąpienia jak np., Grecja czy Hiszpania.
Ostatnim mówcą była Agata Bochyńska reprezentująca obóz opozycji. Stwierdziła ona, że Polska
zyskała duży wpływ na politykę europejską i zajęła ważne miejsce na arenie międzynarodowej.
Orzekła, że nie trzeba się bać o utratę odrębności narodowej ponieważ inne państwa jej nie
straciły. Nasz kraj otrzymał wiele dotacji na rozwój m.in. kultury i rolnictwa. Dodała, że
wstąpienie jest szczególnie istotne dla nas, młodzieży ponieważ otwiera wiele nowych horyzontów.
Unia wpłynęła także na rozwój cywilizacyjny. Powiedziała, że wspólnota to nie
tylko szansa, ale i poważne zobowiązanie. Ponadto zauważyła, że Polska nie miała innej alternatywy,
zostałaby bowiem "prowincją bez sprzymierzeńców". Na zakończenie przytoczyła cytat -
słowa Jana Pawła II : "Polska ma pełne prawo, aby uczestniczyć w ogólnym procesie postępu i
rozwoju świata, zwłaszcza Europy. Doświadczenie dziejowe, jakie posiada naród polski, jego
bogactwo duchowe i kulturowe mogą skutecznie przyczynić się do ogólnego dobra całej rodziny
ludzkiej, zwłaszcza do umocnienia pokoju i bezpieczeństwa w Europie".
Po wystąpieniu wszystkich uczestników debaty, odbył się konkurs na najlepszego oratora. Ten
zaszczytny tytuł otrzymała Ewa Kołodziej, zdobywając przeważającą ilość głosów. W nagrodę otrzymała
książkę, a wszyscy uczestnicy zostali obdarowani symbolicznymi maskotkami. W rolę przedwczesnego
Świętego Mikołaja wcieliła się p. Renata Dąbrowska. Debatę zakończyły serdeczne brawa.
Przygotowały: Danuta Czaderska i Anna Widz
na początek